Czy da sie uciec od życia, od tego co nas otacza , od problemów ? Chociaż na kilka dni, zaszyc się w miejscu gdzie nie ma nikogo ? Nawet gdyby się tak dało, bo przeciez wystarczy zamknąc się w pokoju i nikomu nie otwierac , ale czy to pomoże, czy wręcz przeciwnie ?. Z jednej strony chcemy byc sami , ale z drugiej to własnie samotnośc doprowadza nas do szaleństwa . Bycie samym dobija , niszczy psychikę, zabija człowieka od środka. Będąc sami chcemy bliskości innego człowieka, by ktoś zainteresował się nami. Ale gdy pojawia się okazja rozmowy z kimś , spędzenia z kimś czasu nie potrafimy byc człowiekiem i wtedy pragniemy zostac sami. To wydaje się byc chore. Jesteśmy sami , chcemy towarzystwa. Jesteśmy w towarzystwie chcemy zostac sami. Coraz częściej dostrzegam taką postawę u siebie i wydaję mi się że tylko człowiek chory psychicznie może się tak zachowywac .Czasami boje się swojego toku myślenia, tego co robię. W sumię to nie panuję nad sobą. Ciągłe zmiany humoru , raz wesoła, uśmiechnięta, a zaraz smutna , przygnębiona, obojętna na to co dzieje się w około. Ciągłe życie w nie pewności, bo nie wiem co się za raz wydarzy, nie wiem czy mimo tego że rano wstane w super zajebistym humorze, wieczorem nie pójdę spac z myślą o śmierci, o tym że może lepiej by było gdyby mnie nie było. Niepewnośc- przyjaciel dnia codziennego. Wierzę jednak! Wierzę że będzie dobrze, kiedyś mam nadzieje przyjdzie czas i będę szczęśliwa ja i wszyscy Ci którzy tego pragną.
"Cierpliwośc jest gorzka, ale jej owoce są słodkie." Jean Jacques Rousseau
rozumiem cię, też wyczekuje szczęśliwszych dni, obyśmy się obie doczekały :D
OdpowiedzUsuńo widzę,że też niedawno zaczęłaś tą przygodę ^ ^!
OdpowiedzUsuńzapraszam do siebie ;d